Nowy numer 38/2021 Archiwum

Przyjechałam na beatyfikację Ojca

Helena Pyz przyjechała do kraju po prawie dwóch latach. Głównym powodem jest beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego, którego znała osobiście.

Doktor Helena, lekarka osób dotkniętych trądem z ośrodka Jeevodaya w Indiach, na początku sierpnia przyleciała do Polski. Powody jej przyjazdu są trzy. Poza beatyfikacją kard. Wyszyńskiego – premiera kinowa filmu dokumentalnego pt. „Jutro czeka nas długi dzień” oraz… tęsknota za ukochanym krajem.

Z ziemi indyjskiej do Polski

– Przyjazd do kraju po prawie dwóch latach rozłąki to moment wzruszający i wyczekiwany – mówi dr Helena Pyz. – Cieszę się, że w końcu się udało, nie było to proste. Z powodu pandemii loty długo nie były możliwe. Beatyfikacja sługi Bożego kard. Wyszyńskiego została przełożona. Najpierw mnie to bolało. Potem się okazało, że było to opatrznościowe. Dzięki przesunięciu terminu beatyfikacji mogę w niej uczestniczyć. Dodam, że chociaż moje przygotowania do przyjazdu nie były proste, trzeba było pokonać sporo trudności organizacyjnych, wszystko się udało. I jestem pewna, że czuwał nad tym właśnie kard. Wyszyński. Dla mnie ta beatyfikacja to wielka radość. Prymasa znałam osobiście, mieliśmy dobre relacje, takie trochę jak dobry ojciec i ufająca córka. Kardynał brał mnie pod rękę, mogłam się na nim wesprzeć i spacerowaliśmy, rozmawiając. Kształtował mnie. Znałam jego wielkość i świętość. A teraz mam nadzieję, że pozna tę postać cały świat. To również dzięki Prymasowi Tysiąclecia, chociaż nie wprost przez niego, poznałam swoje powołanie i wybrałam dla siebie instytut życia konsekrowanego, a w rezultacie wyjechałam na misje do Indii – dzieli się H. Pyz.

W Indiach pani Helena pracuje nieprzerwanie od 1989 roku. Ośrodek Jeevodaya, w którym leczy dzieci, ale również wychowuje – czy może po prostu... kocha – założony został przez Polaka, księdza i lekarza Adama Wiśniewskiego SAC. Po jego śmierci Helena Pyz postanowiła wyjechać do Indii i zaopiekować się dziećmi i rodzinami dotkniętymi trądem. To w Jeevodaya odnalazła miejsce, w którym od 32 lat realizuje swoje powołanie.

– Przez te wszystkie lata wiele się działo. Zmieniały się Indie, zmieniał się świat. Udało się wykształcić i leczyć tysiące dzieci, a także dać im szansę na lepszą przyszłość – mówi dr Helena. – Czas pandemii był dla nas kolejnym wyzwaniem. Trzeba było dostosować się do obostrzeń, co niestety wiązało się z koniecznością przerwania normalnego funkcjonowania ośrodka. Część dzieci musiała powrócić do rodzin, a to łączyło się z przerwaniem nauki, a więc – w przyszłości – z jeszcze większą pauperyzacją naszych podopiecznych. Dlatego musieliśmy działać i zakupić odpowiedni sprzęt do nauki zdalnej. Udało się to dzięki przyjaciołom z Polski, w tym czytelnikom „Gościa Niedzielnego”. Kupiliśmy kilkanaście laptopów i kilkadziesiąt tabletów, z których będą korzystać uczniowie naszej szkoły. Mam też nadzieję, że sytuacja w Indiach się ustabilizuje i będzie można stopniowo wracać do nauki stacjonarnej, a nawet do zwyczajnej pracy i opieki nad dziećmi – dodaje dr Helena.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama