Nowy numer 38/2021 Archiwum

Bp Miziński: Kard. Wyszyński pragnął, aby Polacy wspierali się w trudnych czasach

Kard. Stefan Wyszyński pragnął, aby Polacy czuli się wspólnotą, aby wspierali się w trudnych czasach, aby byli zjednoczeni. Uczył nas szacunku wobec każdego człowieka niezależnie od jego pochodzenia, statusu życiowego czy wyznawanych poglądów - powiedział PAP sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Artur Miziński.

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego i Matki Elżbiety Róży Czackiej odbędzie się 12 września br. w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

Sekretarz generalny Episkopatu powiedział, że całe życie kard. Wyszyńskiego - jego działania i relacje z drugim człowiekiem - charakteryzowały słowa "Będziesz miłował". "Zaświadczają o tym osoby, które znały go osobiście, jak również możemy to dostrzec w jego zapiskach. I nie były to dla niego jedynie puste słowa, ale konkret, który realizował często za cenę wielkiego cierpienia" - zaznaczył bp Miziński. Jako przykład wskazał czas Powstania Warszawskiego, kiedy jako "kapelan okręgu wojskowego Żoliborz-Kampinos spowiadał i udzielał ostatniego namaszczenia w szpitalu polowym w Laskach rannym żołnierzom zarówno polskim jak i niemieckim".

Zapraszamy do serwisu specjalnego: BEATYFIKACJA PRYMASA TYSIĄCLECIA

"Później, już w czasie swojej posługi prymasowskiej, modlił się za prześladowców Kościoła. Często mówił innym, że modli się za Bolesława Bieruta i za Władysława Gomułkę" - powiedział sekretarz generalny Episkopatu.

Wskazał, że "ukoronowaniem tej miłości bliźniego był list biskupów polskich do biskupów niemieckich, który został wystosowany pod jego kierunkiem". "Za ten gest wybaczenia i pojednania z narodem niemieckim był ogromnie szkalowany przez władze komunistyczne, które rozpętały wśród polskiego społeczeństwa niebywałą nagonkę na jego osobę. Protesty, jakie odbywały się pod oknami jego rezydencji na ul. Miodowej, bardzo go bolały. Jednakże on wiedział, że miłość kosztuje. I był wierny tej zasadzie do końca" - powiedział.

Pytany, jak można przełożyć na konkret naszych codziennych międzyludzkich relacji ABC Społecznej Krucjaty Miłości kard. Wyszyńskiego i postawę Matki Czackiej, bp Miziński wskazał na "miłość i szacunek do drugiego człowieka pomimo tego, że nie zawsze zgadzamy się z jego poglądami czy postępowaniem".

Zwrócił uwagę, że kard. Wyszyński i Matka Czacka zawsze starali się widzieć w człowieku dobro. "Bardziej zauważali dobre cechy drugiego, niż jego przywary i na tym budowali z nim relację. Nigdy nie osądzali człowieka z góry i na zawsze, ale dawali mu szasnę, bowiem wiedzieli, że dla Boga każdy jest tak samo ważny i że Bóg miłuje każdego taką samą miłością. Dlaczego więc my mielibyśmy dzielić ludzi na tych lepszych i gorszych? Do tego tak naprawdę sprowadzają się zasady ABC Społecznej Krucjaty Miłości - dać każdemu szansę, nie oceniać na wyrost, wyzbyć się podejrzliwości i negatywnych osądów, a starać się w każdym znaleźć coś dobrego, na czym można budować wzajemne relacje" - wskazał sekretarz generalny Episkopatu.

Podkreślił, że "Krucjata jest rzeczywistym programem odnowy życia codziennego, opartym na sile oddziaływania miłości Boga i człowieka, począwszy od środowiska domowego, rodzinnego, a na najszerszych kręgach życia społecznego kończąc". "Pięknie ideę tego programu oddają słowa Prymasa Tysiąclecia: +Czas to miłość! () Całe nasze życie tyle jest warte, ile jest w nim miłości+" - dodał bp Miziński.

Pytany, co dziś Prymas Tysiąclecia powiedziałby Polakom na temat miłości Ojczyzny, duchowny wskazał, że kard. Wyszyński pragnął, aby Polacy czuli się wspólnotą.

"Słowa wypowiedziane przez kard. Wyszyńskiego +Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce+ dobitnie ukazują, jak głębokie uczucia patriotyczne żywił prymas wobec Polski i narodu polskiego. Pochodził on zresztą z pokolenia, dla którego miłość Ojczyzny była czymś oczywistym. Z miłością Ojczyzny wiązała się u niego miłość narodu polskiego, miłość do każdego Polaka, o którego prawa do godnego życia, do swobodnego wyznawania wiary, do należycie wynagradzanej pracy, walczył poprzez swoje prelekcje, kazania czy rozmowy z przedstawicielami ówczesnych komunistycznych władz" - powiedział bp Mizński.

Zaznaczył, że "bolączki ludzi zadawały kard. Wyszyńskiemu osobisty ból". "On dzielił z ludźmi ich problemy, niepokoje i starał się jak mógł podnosić ich na duchu, dodawać im otuchy, wyzwalać w nich nadzieję przewyższającą prześladowania, trudy, strach".

Podkreślił, że leżało mu także na sercu dobro narodu, jako wspólnoty. "Pragnął, aby Polacy czuli się wspólnotą, aby wspierali się w tych trudnych czasach, aby byli zjednoczeni. Tym łącznikiem narodu były dla niego wartości chrześcijańskie, które wpajał wierzącym i niewierzącym przy okazji wszelkich uroczystości czy jubileuszy, a zwłaszcza w czasie Wielkiej Nowenny" - powiedział Sekretarz Generalny Episkopatu.

W ocenie hierarchy, nauka prymasa Wyszyńskiego posiada charakter uniwersalny i zachowuje swoją aktualność po dzień dzisiejszy". "Często wyprzedzał on swoją epokę" - zaznaczył biskup.

Powiedział, że "zmieniające się uwarunkowania społeczne, postęp cywilizacyjny, osiągnięcia naukowo-techniczne, zawsze stanowią jedynie tło dla życia konkretnego człowieka i jego rozwoju duchowego". "Swego czasu Prymas Tysiąclecia powiedział: +Człowiek jest najważniejszą na świecie istotą, jest swego rodzaju centrum, ku któremu powinny się kierować wszystkie sprawy ziemskie+. Słowa te dowodzą, że nauka kard. Wyszyńskiego jest aktualna i wciąż inspirująca. Warto podjąć nad nią refleksję oczekując na uroczystość beatyfikacji" - podkreślił bp Miziński.

Pytany, jaką lekcję musimy jeszcze odrobić, jako kapłani, osoby życia konsekrowanego i świeccy, żeby beatyfikacja obu postaci nie była tylko kolejnym religijnym wydarzeniem w naszym życiu, po którym nie pozostanie nic poza wspomnieniami, bp Miziński zaznaczył, że dobrze byłoby wziąć sobie do serca to, co stanowiło o świętości Prymasa Wyszyńskiego i Matki Czackiej.

Podkreślił, że "samo zachwycanie się ich cnotami oraz heroicznością życia i służby to jeszcze za mało". "Trzeba naśladować ich postawy w fundamentalnych sprawach dotyczących naszego życia i naszej wiary. A zatem miłość Boga i bliźniego powinna wyróżniać nasze czyny i nasze wybory. Wyraża się ona w szacunku wobec każdego człowieka niezależnie od jego pochodzenia, statusu życiowego czy wyznawanych poglądów" - wskazał bp Miziński.

"Naśladujmy słowem i czynem kard. Wyszyńskiego, w jego wierze i oddaniu Bogu oraz trosce o człowieka, o poszanowanie niezbywalnej i niepodważalnej godności każdej osoby ludzkiej" - zaapelował sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama