Nowy numer 38/2021 Archiwum

Jaka praca jest modlitwą?

Czym jest praca w życiu człowieka, czym może i powinna być w życiu chrześcijanina – tym zagadnieniom z zakresu etyki i teologii pracy ks. Stefan Wyszyński poświęcił wiele tekstów, głównie w okresie międzywojennym. Ich swoistą syntezę stanowi książka „Duch pracy ludzkiej”, wydana w 1946 r. we Włocławku i wznawiana od tego czasu wielokrotnie.

I choć w całym okresie prymasostwa kard. Wyszyński wiele homilii poświęcił wartości pracy, to właśnie ta książka stanowi jego całościowe spojrzenie na pracę, której najważniejsza wartość ma charakter wewnętrzny, duchowy i prowadzi do rozwoju człowieczeństwa. Praca, wykonywana zgodnie z powołaniem człowieka, z miłości ku Bogu i bliźnim – podkreśla prymas Wyszyński – może mieć charakter zbawczy. Taka praca jest modlitwą. •

 

Udoskonalenie materii, rzeczy nie jest jedynym celem pracy ludzkiej. Drugi cel to udoskonalenie człowieka pracującego. Praca jest jednym ze środków naszego postępu duchowego. Ma ona być tak wykonywana, by w jej wyniku człowiek stawał się lepszy, nie tylko w znaczeniu sprawności fizycznych, ale i moralnych. O prawdzie tej niemal zupełnie się nie pamięta dziś. Zwyciężył w nas wszystkich mit zapłaty za pracę, dniówki, akordu, pensji, honorarium. Człowiek jest zagubiony w pogoni za zarobkiem, popędzany »obowiązkiem«, pojmowanym nieraz jako poczucie zewnętrznej potrzeby, a nie moralnej oceny. Stajemy się nadto niewolnikami rzeczy. Udoskonalenie dzieła tak nas pochłania i zniewala, że zapominamy całkowicie o sobie. Uważamy nawet, że nadmiar pracy zwalnia nas właściwie z obowiązku oddziaływania na własną duszę.

Człowiek w wyniku tego nic się nie odmienia wewnętrznie. Pius XI zwrócił uwagę w »Quadragesimo anno« na jedną z wielu współczesnych sprzeczności: oto nieszczęściem dzisiejszego świata jest to, że podczas gdy martwa materia wychodzi z warsztatu gospodarczego uszlachetniona, człowiek staje się w nim gorszy i pospolitszy.

Istotnie, widzimy wokół siebie tyle wspaniałych dzieł rąk ludzkich i ducha naszego. Świat pracuje, ale się nie odmienia. W ten sposób odbiega od planu Bożego. Nic dziwnego, że człowiek z pracy rąk swoich nie staje się ani szczęśliwszy, ani nie czuje się dobrze.

Rada jest jedna: zerwać z poglądem, który pracy wyznacza tylko jeden cel – zaspokojenie potrzeb bytowych. Wrócić natomiast do właściwego, jedynego sądu, według którego praca jest nie tyle smutną koniecznością, nie tylko ratunkiem przed głodem i chłodem, ale jest potrzebą rozumnej natury człowieka, który poprzez pracę poznaje w pełni siebie i całkowicie się wypowiada. I dopiero dzięki temu może oddziaływać na materię w jedynie celowy i prawdziwie użyteczny sposób. Owoce tak pojętej pracy nie będą źle użyte i zmarnowane, ale staną się błogosławieństwem świata.

(…) Praca jest rozwijaniem w sobie miłości, kształceniem, wspaniałą sposobnością do wypowiedzenia Bogu naszej miłości ku Niemu. (…) Każdy człowiek spełniający pracę użyteczną i celową jest postanowiony przez Boga, który wzywa nas przez powołanie albo przez obudzone zamiłowanie, upodobanie lub przez posłannictwo, albo przez uległość i posłuszeństwo zwierzchnikom i przełożonym. Różnymi drogami człowiek jest postanowiony, aby szedł i owoc przynosił. Stąd też – cokolwiek człowiek czyni – byleby praca jego była rozumna, szlachetna, celowa, i użyteczna – wszystko to jest objęte wolą Bożą. (…)

Praca dla miłości Boga jest uczestnictwem człowieka nie tylko w dziele stworzenia, ale i w dziele odkupienia naszego. W każdej bowiem pracy doznajemy trudu i ciężaru, który możemy oddać Bogu jako miarę naszego zadośćuczynienia za winy ludzkie. (…)

Pamiętać należy wreszcie o tym, że tylko praca z miłości ku Bogu podejmowana jest zasługująca i zbawcza. Każda inna praca, bodaj najbardziej heroiczna, nie dokona odkupienia człowieka. Nie uczyni tego nawet bohaterska praca podejmowana jedynie z myślą o przyszłości państwa, nie dokona tego akordowy, morderczy trud, poganiany chęcią zysku czy zarobku. Trzeba ubolewać, że taki ogromny wysiłek pracy podejmowanej przez miliony ludzi nie oczyszcza ich z win, nie wyzwala z grzechu, nie czyni zadość Bogu, nie odkupuje, nie przymnaża chwały Bożej.

Praca bez miłości nie zdoła odkupić z win człowieka. Czy tedy jecie czy pijecie, czy co innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. Najmniejszy czyn może być uświęcony przez intencje, może stać się zasługą i przynieść odkupienie, jeśli za motyw służy mu miłość Boga. I przeciwnie – praca duchowa, wewnętrzna, modlitwa sama bez miłości, staje się materialna i pogańska. Takie są tajemnice miłości, która poprzez sprawy doczesne wiedzie nas ku Bogu.

Wybrała Ewa K. Czaczkowska

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama